MENU

REKLAMA
www.kac.com.pl

REKLAMA
www.vitamed.pl

MENU

Fragmenty książki

Właśnie trwał Roland Garros...

Zaczęły się upały. We wtorek było tak gorąco, że myślano, iż ten rozpoczynający się właśnie czerwiec 1982 roku okaże się jednym z najgorętszych w tym dziesięcioleciu. Panował wilgotny, ciężki upał, tak częsty na kortach Roland Garros, utrzymujący się tu zwykle na przełomie maja i czerwca. Tego lata paryską publiczność zachwyciła jedna z młodych amerykańskich tenisistek, Andrea Jaeger. Mówiono, że pewnego dnia mogłaby nawet zastąpić Chris Evert czy Martinę Navratilovą. Po bardzo ciężkich treningach, 16-letnia Andrea zabłysła tego lata, pokazując pełnię swoich możliwości. Sklasyfikowana jako nr 4 na świecie, nastolatka stała się ulubienicą publiczności i groźną rywalką najlepszych zawodniczek. Czas pokaże, że ten zbyt wczesny sukces będzie dla Andrei, podobnie jak dla Tracy Austin czy Jennifer Capriati, źródłem licznych kontuzji i załamań psychicznych. Ale wtedy, w czerwcu 1982 roku, Andrei obce były wątpliwości co do przyszłości jej kariery.
Właśnie wtedy, na początku lat osiemdziesiątych, tenis przeżywał swoje pięć minut, swój największy boom medialny i ekonomiczny. Wspomagany przez telewizję, Bjorn Borg wzbudził prawdziwą fascynację tym sportem; do tego stopnia, że federacje tenisowe na całym świecie notowały tysiące nowych zgłoszeń. Belgia nie stanowiła tu wyjątku - wśród sportów uprawianych przez bogatszą część społeczeństwa tenis w przeciągu kilku lat stał się jednym z najpopularniejszych w Królestwie. Podbudowana tą korzystną sytuacją, Andrea Jaeger zachowuje pełną beztroskę. Nie ma mowy o niepotrzebnej presji. W ten wtorek rozgrywane są ćwierćfinały. Jaeger pokonuje Virginię Ruzici, podczas gdy Tracy Austin zostaje wyeliminowana przez Hanę Mandlikovą. Dwie gwiazdy tego okresu, Chris Evert i Martina Navratilova, zamykają dalszą drogę w turnieju Lumii Romanov i Zinie Garrison.
Dwa dni później, podczas półfinałów, w bezpośrednim pojedynku z Chris Evert, Jaeger pokazuje swoją siłę. Chris Evert, będąc przede wszystkim kobietą, a potem dopiero zawodniczką, należy do ostatnich już tenisistek wysokiej klasy, łączących skuteczność z błyskotliwością. Jej gra opiera się na przemyślanej taktyce i niebywałym wyczuciu piłki. Chris Evert nie uderza, ona pieści piłkę. Ale w tym okresie, na początku lat osiemdziesiątych, tenis kobiecy zaczyna się zmieniać: stopniowo elegancki styl gry zostanie wyparty przez agresywną, mocną piłkę. W ciągu następnych dwudziestu lat zobaczymy, jak rzadkie będą przypadki sukcesu starego stylu gry w pojedynku z nowym, potężnym tenisem.

Na szczycie

O ile rok 2001 był okresem wspinania się na szczyty, to 2002 bez wątpienia będzie potwierdzeniem zdobytej pozycji. Na początku sezonu zobaczymy Justine Henin w finale turnieju Gold Coast, w ćwierćfinałach w Sydney i w Australian Open, w kwietniu dotrze do finału w Amelia Island, a przedtem wygra jeszcze turniej w Berlinie, zwyciężając Jennifer Capriati w półfinale i Serenę Williams w finale. Jest jeszcze finał w Rzymie, w drodze do którego zwycięża w półfinale Kim Clijsters. Można więc śmiało powiedzieć, że była faworytką Roland Garros. Jednak nie udało się i już w pierwszej rundzie poniosła porażkę...
"Było to potworne rozczarowanie. Mam pewność, że jeszcze nigdy nie przygotowywałam się tak starannie. Ale właśnie wtedy, gdy byłam w szczytowej formie, zachorowałam. Chociaż być może był to pewien błąd z mojej strony, bo przed Paryżem stanowczo za dużo grałam."
Porażka w pierwszej rundzie z nieznaną zawodniczką węgierską Aniko Kapros pozostawi trwały ślad.

Zapraszamy do lektury...

POZYCJA
POLECANA PRZEZ


ALL RIGHTS RESERVED VITAMED WYDAWNICTWO DESIGN LEVELUPMEDIA